piątek, 14 września 2012

14. Sleepy week..

I znowu jest dokładnie tak, jak napisałam w tytule. Ten tydzień to jeden z najbardziej sennych tygodni nowego roku szkolnego. Dzisiaj znowu piszę na lekcji dziennikarstwa.. Muszę wreszcie ogarnąć ten komputer w domu, bo inaczej zwariuję.. Dzisiejszy wpis na specjalne życzenie Damiana, który chyba nie mógł się go doczekać i kilka razy upominał się o dodanie czegoś. Tak więc jest. Zmobilizowałam się i postanowiłam coś napisać.

Najnudniejszy tydzień mam już prawie za sobą. Oprócz niesamowitej nudy (powodującej zasypianie np. na lekcji geografii) czekało mnie sporo kartkówek.. Taa.. Rekord to 3 w jednym dniu.. Ludzie.. Dopiero dwa tygodnie szkoły a nauczyciele szaleją tak, jak gdyby był to koniec semestru.. To naprawdę dobijające, że nie starają się nawet zrozumieć naszych potrzeb (wyspania się eg.) i każą nam przychodzić do szkoły na wczesne godziny poranne, a zostawać w niej do późnych popołudniowych. Aczkolwiek człowiek z dnia na dzień coraz bardziej się przyzwyczaja i coraz lepiej przystosowuje do szaleńczego tempa życia i nauczycielskiego gnania z materiałem.

Już jutro sobota ! Strasznie się cieszę.. Niedawno sobota stała się moim ulubionym dniem tygodnia. Dlaczego? Hmm głównie ze względu na to, iż jest to jedyny dzień, w którym mogę spotkać się z Damianem.. Bo właśnie tak ma na imię mój chłopak.. Ostatnio wspominałam, że zmieniłam status związku, ale nie pisałam o tym zbyt wiele, gdyż nie było na to czasu. Tym razem może powinnam trochę się rozpisać na jego temat, ale jakoś nie potrafię ubrać tego w słowa.. Jak powiem, że jest zajebiście to chyba będzie delikatne niedopowiedzenie.. Hmm wydaje mi się, że to jest miłość.. Bo jeżeli idąc ulicą w deszczowy i pochmurny dzień nad głową świeci mi słońce i śpiewają ptaki, a szkoła staje się przyjemnością wraz z każdym sms'em to chyba nazywa się miłością?? 

A co do Damiana.. Hmm dla mnie jest idealny.. W każdej z możliwych kategorii bije wszystkich znanych mi chłopaków na głowę.. Ma w sobie 'to coś', co przyciągnęło mnie na tyle mocno, bym była zdolna do cieplejszych uczuć niż tylko flirt, czy przyjaźń.. Sama aż zdziwiłam się tym, że tak szybko będę potrafiła znowu zaufać mężczyźnie i oddać mu swoje serce pod opiekę. Ale nie żałuję. Na dzień dzisiejszy nie mam czego. W końcu jestem szczęśliwa i jest mi dobrze.. Oby tak było jak najdłużej.. 


;****

Brak komentarzy: