piątek, 14 grudnia 2012

28. Ostatnimi czasy...

Hmm ciężko jest mi zdecydować się, co dziś napisać.. Zebrało się tego ostatnio tak wiele, że szkoda słów..

Tak więc po krótce.

Byłam z siostrą i Damianem na filmie "Sinister".. Według mnie mocny.. Bardzo działa na psychikę. Jednym słowem: POLECAM. Później za tydzień weekend u Damiana.. Taki jakiś.. Inny... Może to dlatego, że miałam okres.. 

Co oprócz tego? Ciągły brak czasu.. Wystawianie ocen wiąże się z ciężką pracą dla ucznia. Trzeba nadrabiać braki, poświęcać czas na przeglądanie zeszytów..

Ooo właśnie.. Przypomniało mi się co dokładnie robiłam w Jastrzębiu podczas ubiegłego weekendu.
Tak więc razem z Damianem w sobotę pojechaliśmy do Przemka :D Nic dodać nic ująć. Było bardzo wesoło. W niedzielę tradycyjnie wyjście do kościoła.. No cóż.. Skończyło się to 20 minutowym siedzeniem na klatce. xD Ale warto było.. :) 


Ten weekend spędzamy u mnie. Mam nadzieję, że będzie choć w połowie tak zajebisty jak ten dwa tygodnie temu. :P  Co szykuje się na piątkowy wieczór? Noc filmowa w Rbk :P oczywiście z Damianem, Przemkiem, Kają i pewnie większą częścią ich klasy.. Trochę się stresuję. Nie przepadam za takimi zbiegowiskami jak wycieczki klasowe z obcymi ludźmi.. Może Damian miał rację mówiąc, że jestem aspołeczna? Hmm w pewnym sensie na pewno..Ale z drugiej strony mam swoje powody więc.. 

Dobra znikam.. Trzeba się ogarnąć i wyjść z tej szkoły ;D


Do następnego ; * 

'- Dziękuję.

- Za?

- Za to, że jesteś' ;*** <3

piątek, 16 listopada 2012

27. ...

Kropki oznaczają brak pomysłu na tytuł. Nie pisałam przez dłuższy okres czasu, gdyż nie znalazłam ani chwili na odwiedzenie bloga.
Co u mnie słychać? W sumie nic wielkiego. Trochę się działo, jak to zwykle w życiu nastolatki bywa. Były i wzloty i upadki. Zdarzały się też neutralne rzeczy, które przyniosły negatywne doznania. 
Ale może zacznę od początku. Tak więc: przez dwa tygodnie października nieźle chorowałam, czego skutkiem były drobne zaległości, które już nadrobiłam, na szczęście.
Noc filmowa, którą zorganizowaliśmy u Przemka wraz z Damianem, Marysią, Łukaszem i Kają wyszła moim zdaniem super. Oglądanie filmów do 3 w nocy jest fajne, aczkolwiek nie pobije to nocy filmowej, którą zrobiliśmy sobie z Damianem. Oglądaliśmy filmy do 5:30 w nocy. To było coś! ; D 
Na początku listopada miałam badania... Tzn.. kreatyninę (badania krwi potrzebne do rezonansu magnetycznego) oraz sam rezonans magnetyczny.  Pomiędzy tymi dwoma badaniami wypadł mi pogrzeb.. Przyszywanego dziadka, a jeszcze wcześniej pogrzeb syna znajomej.  
Same złe rzeczy się ostatnio działy, ale nie rozpisuję się na ich temat.

A co teraz? Teraz walka o 6 na dziennikarstwie. xD Chyba idzie dobrze ;P 

Noo nic kończę już. Do zobaczenie Miśkiii ;D

niedziela, 21 października 2012

26. I po weekendziee..

Jak w tytule.. Właśnie zakończył się najpiękniejszy weekend mojego życia.. (jak dotąd ;)) Dwa dni u Damiana minęły miło i niestety bardzo szybko.. Przez te dwa dni poznałam chyba większą część jego rodziny.. Hmm co o nich myślę? Moim zdaniem to bardzo wesoła rodzina.. Za to niestety ostatnie dwa dni jedzenia w macu odbijają się na mnie dosyć widocznie dla mnie. ;) Co oprócz spotkania rodzinnego tudzież imprezy porabiałam przez weekend? Hmm spotkałam się z Marysią ! :D Godzina spędzona z nią minęła bardzo szybko.. Zdecydowanie za szybko. Była jeszcze jedna mniej przyjemna rzecz, ale ze względu na swój stosunek do tej sprawy nie będę się na ten temat rozpisywać. Nabieram coraz większej pewności siebie jeżeli chodzi o spacery po Jastrzębiu. Zapewne minie jeszcze trochę czasu zanim całkowicie ogarnę to miasto, ale warto poczekać. ;) Wieczorny spacer z Damianem w niedzielę (przypadkowe spotkanie z Marysią i Łukaszem), potem spacer z Odim (pies Damiana.. Tylko czy dokładnie tak pisze się jego imię? ;o). I chwila sam na sam.. Potem powrót do domu. Masa pytań dotyczących ostatnich dwóch dni.. Wyczerpanie.. I sen.. A teraz szkoła.. Teoretycznie.. Hmm i w sumie praktycznie też.. Spadam.. Czas skupić się na zajęciach..

piątek, 19 października 2012

25. Friday ! : D

No. Nareszcie piątek. : > Jutro Jastrzębie.. Hmm czyżbym wyczuwała u siebie drobny stres? Możliwe.. W każdym razie nie dziwi mnie to.. W końcu nie codziennie jedzie się do rodziny chłopaka po to, by uczestniczyć w imprezie rodzinnej.. W każdym razie w ramach pocieszenia stawiam sobie spotkanie z Marysią, a potem cały weekend z Damianem. <3 Każdy stres jest tego warty.

 Piątkowy dzień zapowiadał się ciekawie. I mimo, że zaczął się nie za fajnie (pobudką o 6:30), to już po godzinie 8:00 moje nadzieje na piękną aurę tego oto dnia wróciły. Teraz siedzę na dziennikarstwie i z niecierpliwością oczekuję dzwonka.. Hmm dlaczego? Bo to oznacza koniec 2 (przed ostatniej lekcji) : >

Na dziennikarstwie przygotowujemy dzisiaj święto 11 listopada.. Nuuuudaaa... Ehh i jest to kolejny powód do tego, żeby jak najszybciej zwiać z tej szkoły.. Jakby tego było mało nie mam dziś ze sobą ani kanapek, ani picia.. Więc pozostaje modlić mi się o szybkie zakończenie męki.. 

Dziś krótko, bo za bardzo czasu nie mam. Do następnego ! : >

czwartek, 18 października 2012

24. Wszystko może się zdarzyć, kiedy człowiek potrafi marzyć.. : >

Ale mi się tytuł zrymował. : > Czasem mam taką wenę, że coś ładnie mi się rymuje. ; ) Co dziś robiłam? Byłam w szkole : ) Dwa sprawdziany napisałam.. Potem z mamą na miasto. Kupiłam sobie wreszcie buty ! : D Ta szkoła mnie wykończy kiedyś. Na szczęście jutro piątek. Mam tylko 3 lekcje na 8:50. Jeszcze tylko około 17 godzin dzieli mnie od spotkania z Damianem. Strasznie się cieszę, że przyjeżdża. Jeszcze większą radość sprawia mi to, że zdążę go odebrać jeszcze przed szkołą. : ) Hmm idę zrobić sobie serek, bo głodna coś jestem. A potem sprzątanie i odpoczynek. : ) Paaa.

środa, 17 października 2012

23. It's all about the money..

Dzisiejsze życie toczy się wokół pieniądza.. Książki, gadżety, podróże, ubrania.. A mnie powoli zaczyna trafiać.. Miałam kupić buty.. Tak właśnie.. Miałam.. Nie kupiłam.. Dlaczego? Ponieważ nie było zupełnie niczego na moją kieszeń.. Czasem aż szkoda słów.. Ceny porażają.. Głupio mi, że często muszę się tak liczyć z cenami.. Ale przecież nie jestem sama.. Jest nas przecież trójka.. No, ale mam nadzieję, że niedługo znajdę jakieś buty odpowiadające mi cenowo i wizualnie.. No.. A tak poza tym to już niedługo będę mogła przytulić się do Damiana.. Zawsze z niecierpliwością czekam na weekend. Oby nie minął on tak szybko.. W każdym razie.. Idę się trochę pouczyć..

wtorek, 16 października 2012

22. Fuck Yeah !

No i wreszcie coś ruszyło z miejsca. Zaczyna mi się układać tak, jakbym tego chciała. Pod koniec tygodnia przyjdą same plusy. Będzie to chyba moje najlepsze zakończenie tygodnia. Dlaczego? Nie dość, że w piątek mam na 9 i tylko 3 lekcje do 11, to jeszcze Damian przyjeżdża ! Tak :D dostał wolne na praktykach i przyjeżdża do mnie. :-) Ja jadę do niego w sobote, więc spędzimy razem 3 dni.. To będzie najlepszy czas mojego życia.. Hmm zapomniałam dodać, że w sobote jestem umówiona z Marysią. :-) Będziemy miały wreszcie trochę czasu dla siebie. Posiedzimy, pogadamy.. Może jakieś piwo się wypije.. A potem znowu z Damianem.. Hmm trzeba będzie coś wykombinować w związku z lodowiskiem.. Może przyszły miesiąc? Tak.. To zdecydowanie dobry pomysł.. Planów mam już tyle, a czasu na realizację nie za wiele.. Czas zacząć działać. Dobra spadam bo trzeba się skupić na woku..

21. everything has change..

Eh no i kolejny smutny dzień prawie za mną.. Jesienna pogoda daje się we znaki.. Aż mi smutno jak patrzę za okno.. Do tego jeszcze dochodzą spięcia z Damianem.. Mimo, że moja mama po rozmowie z mamą Damiana zgodziła się na weekend w Jastrzębiu to jak powiedziałam o tym Damianowi miałam wrażenie, że się nie ucieszył.. Czasami go nie rozumiem.. W sumie zawsze miałam problem z ogarnięciem procesów myślowych mężczyzn.. Dziś nie byłam w szkole.. Bo po co? Trzeba teraz ogarnąć zeszyty.. Eh czeka mnie pracowity dzień.. Tak.. To już chyba wszystko..

sobota, 13 października 2012

20. I kolejna sobota za nami.

No dziś w miarę krótko. Tak więc: Wczoraj był dzień nauczyciela w szkole i lekcji nie było za wiele. Ogólnie szybko mi to minęło. Dziś za to był jeden z najpiękniejszych dni.. Dzięki Damianowi głównie. Gdyby nie jego obecność przy mnie to nie wiem jak by sie to wszystko ułożyło. W każdym razie byłam cały dzień w jego towarzystwie i było wręcz cudownie.. Jak zawsze z reszta.. :) Teraz pije sobie Lecha Shandy i ogladam 'Mam Talent'. He jak dobrze pójdzie to wyjdzie plan mój i Damiana na przyszły weekend.. Dobra kończę, bo trzeba coś ogarnąć do jedzenia.. Dziękuję Kochanie za dziś :*

piątek, 12 października 2012

19. Szkolny Dzień Nauczyciela.

Tak więc dziś wypada nam w szkole Dzień Nauczyciela. Wszyscy uczniowie o godzinie 11:00 zbiorą się na auli szkolnej po to, by uczcić Dzień Edukacji Narodowej. Odbędzie się uroczysty apel (stąd obowiązkowy strój odświętny :/). Po apelu zdjęcia klasowe.. A potem do domu. W tej chwili siedzę na zajęciach dziennikarskich i zastanawiam się, co ciekawego moja klasa kupiła wychowawczyni. W końcu składka po 5 złotych od osoby to nie jest zaś tak mało. W każdym razie mniejsza o to. Dowiem się zapewne na bądź po apelu. 

Wrócę jeszcze na chwilę do zdarzeń poprzedniego dnia. A więc.. Zaczęło się w sumie dosyć nudno. Jak praktycznie każdy czwartek. Lekcje zaczęły się o 8:00 (nie ma to jak hiszpański na pierwszej lekcji i matma na 7 :/) W każdym razie nie działo się nic specjalnego, oprócz kartkówki z chemii, z której 4 może dostanę.
Wieczorem.. Hmm albo raczej późnym popołudniem zadzwoniła do mnie Marysia, która razem z Damianem i Przemkiem była na drobnej imprezie. Hmm rozmowa z 3 ludzi na raz jest ciężka.. Zwłaszcza kiedy nie bardzo rozumie się, co się do Ciebie mówi. Ale było śmiesznie. :) Pierwsze kilka minut tej rozmowy bardzo poprawiło mi nastrój, potem niestety trochę pokłóciłam się z Damianem.. Ale kiedy szliśmy spać to wydaje mi się, że było już w miarę dobrze. Mam nadzieję, że dzisiaj będzie już normalnie, bo nie chcę, żeby odbiło się to na naszym jutrzejszym spotkaniu. 

Mam nadzieję, że do ferii uda mi się wybrać z Marysią, Damianem i resztą na jakieś lodowisko :> Zależałoby mi na tym, gdyż dawno, bo już ze dwa lata, nie jeździłam na łyżwach. Głównie przez brak czasu. Niestety Damian jest raczej przeciwny temu pomysłowi. Nie wiem tylko dlaczego.. Czyżby się bał upadku? A może tego, że się wygłupi? Hmm myśli męskie są nieodgadnione.. W każdym razie na lodowisko idzie się po to, by się zabawić trochę w gronie znajomych, a nie po to, aby stresować się przewrotką czy lądowaniem na tyłku. xD

Za tydzień impreza rodzinna u Damiana. Już powiedziałam o niej mamie.. Bez jakichś większych szczegółów co prawda, ale ogólnie wie, że ma się takowa odbyć. Hmm mam nadzieję, że będzie tak jakbym chciała i moja mama nie będzie miała nic przeciwko niej. 

Przyszły tydzień szkolny zapowiada się pracowicie. Same sprawdziany.. Trzeba będzie włożyć w niego dużo pracy.. Może zaowocuje dobrymi ocenami.. :)

Muszę powoli zacząć się rozglądać za prezentami świątecznymi. Wiem, że jeszcze baaardzo dużo czasu do świąt, ale uważam, że skoro w sklepach są już kalendarze adwentowe to mogę się już porozglądać za tym i owym. Tak to zdecydowanie lepszy pomysł niż kupowanie prezentów w Wigilię jak co roku. : P

Siostra ostatnio pytała mnie, dlaczego między notkami są takie duże różnice w wyglądzie.. Ehh już odpowiadam na jej pytanie. Więc różnice są tak kolokwialne, ponieważ jedne notatki piszę na telefonie, co zdecydowanie zmniejsza dostępność środków estetycznych, a drugie piszę na komputerze, gdzie mam dostęp do wszystkich możliwych na blogspocie opcji. Stąd biorą się te różnice.. Jak tylko naprawię komputer to przestaną się one pojawiać.. Ale tymczasem muszę się przemęczyć.

Powinnam już uciekać, gdyż niedługo będzie apel.. Tak więc do spisania ; )

czwartek, 11 października 2012

18. I kolejny Boży dzień za nami..

I kolejny dzień za nami.. Czwartek- najgorszym dniem tygodnia. Tak zdecydowanie.. Czwartek mogę nazwać najgorszym dniem tygodnia. Dlaczego? Ponieważ miałam dziś najgorsze lekcje z możliwych. I sprawdzian z matmy.. Nic dodać nic ująć.. Mało kto potrafi tak zepsuć humor jak matematyczka.. Teraz siedzę i myślę.. Myślę o tym, co ostatnio się zdarzyło, o tym jak będzie wyglądało dzisiejsze popołudnie, jak bardzo popadnę w monotonną nudę poszkolną, i wreszcie o tym, co czeka mnie jutro i w sobote. Jeszcze jeden dzień i zobaczę się z Damianem. Tak to zdecydowanie poprawia mi humor.. Co będę dziś robiła? Hmm może pizza albo mcdonald z Moniką albo Martą? Jeszcze nie wiem.. W każdym razie po porannym deszczu pogoda zaczęła dopisywać i wreszcie wyszło Słońce. :-) Tak więc idę znaleźć sobie zajęcie na dzisiejszy wieczór.. Narazie..

środa, 10 października 2012

17. Szkoła i ciężki dzień poprzedni..

Tak więc cały wczorajszy dzień był jednym słowem do dupy, co zdarza się ostatnio bardzo rzadko, ale jednak sie zdarza. Od samego rana wszyscy mnie denerwowali.. Dosłownie.. Zaczęło się od nauczycieli w szkole.. Mimo, że ominęły mnie dwie kartkówki to i tak było z nimi ciężko wczoraj. Potem po powrocie do domu cały czas działała mi na nerwy siostra.. Nie wiem dlaczego, jej zawsze udaje się wyprowadzić mnie z równowagi. Hmm wieczorem konferencja z Marysią i Damianem.. Na początku było spoko.. Potem rozmowa zrobiła się dosyć.. Hmm.. Nieprzyjemna.. Koniec konferencji i dalsza rozmowa już tylko z Damianem.. Równie nie ciekawa.. Potem telefon od Marysi.. No i na tym się w sumie zakończył mój zły humor, gdyż wszystko zostało ustalone.. Z Damianem pisałam później jeszcze dość długo.. Nie wiem nawet kiedy usnęłam.. A dzisiaj? A dzisiaj siedzę na polskim i piszę.. Ehh czas skupić się na tej jedynej luźniejszej lekcji i zapisać datę sprawdzianu z oświecenia.. (16.10.12r.) Trzeba bedzie się pouczyć.. No to znikam ;) Odezwę się niedługo ;) 3 dni <3

poniedziałek, 8 października 2012

16. I znowu przyszedł czas oczekiwania..


Tak więc jak w tytule.. Znowu czas oczekiwania.. Sobota to jeden z najważniejszych dni (jak już zapewne pisałam).. Tak poza tym co u mnie? Hmm właśnie odprawiłam tatę do pracy.. Wróci za jakieś 5-6 tygodni.. No i szkoła.. Powrót do zwykłej codzienności po chorobie jest ciężki.. No, ale daję radę.. Co dziś robiłam? Hmm dobre pytanie.. Oprócz wizyty w szkole byłam jeszcze na drobnych zakupach.. Potem lekcje.. Chwila na gg z Marysią i potem smsy z Damianem. :* A teraz wybieram się spać.. Dobranoc.. Odezwę się niebawem :-)

piątek, 28 września 2012

15. Two weeks later..

Siema, siema ; D Po dwutygodniowej nieobecności wypadałoby wreszcie ogarnąć bloga i napisać cokolwiek.. Tak więc zdecydowałam, że poświęcę chwilę z życia młodego dziennikarza i nakreślę kilka słów dla Damiana, który odwiedza mojego bloga, czyta go i pilnuje, żeby nowe wpisy się pojawiały.

Hmm ostatnie dwa tygodnie z życia nastolatki były dla mnie okresem dosyć ciężkim, gdyż sprawdzianom i kartkówkom nie było końca. Ciągłe przeglądanie zeszytów (co zwykle było do mnie nie podobne) powoli zaczyna wchodzić mi w krew. (o zgrozo :/) Przyszły tydzień szykuje się równie ciężki.. Coraz bardziej tęsknię za wakacjami.. Za długim wylegiwaniem się w łóżku i jedzeniem lodów.. ; P 

Po krótkim wstępie na temat żmudnej i ciężkiej pracy w szkole, pracy, jaką wykonuje każdy z nas, tj bycia uczniem, przychodzi wreszcie czas na opisanie weekendu, który mimo nie za pięknej pogody uważam za 100% udany.

Nie wiem jak przeżyłam cały tydzień, ale wiem, że był on niemiłosiernie długi, nudny i męczący. Noo może poza niedzielą, która zwiastuje mi początek każdego tygodnia oczekiwania na sobotę. I w sumie piątek też minął zbyt szybko. Ale.. Dlaczego niedziela? Hmm może przez Monikę i Olę? ;> Taaaak.. Jestem prawie 100% pewna, że gdyby nie one to nudziłabym się w niedzielę jak mops.. Spotkanie z nimi (za słodka gorąca czekolada w 'Karmelku' i ławka na 'Kraku') pozwoliło mi odsapnąć od złego tygodnia i przygotować się na konfrontację z kolejnym. 

Tak więc piątek minął mi naprawdę błyskawicznie, co było dosyć nietypowym objawem nadchodzącego weekendu. Nigdy wcześniej czas tak nie zapier*dalał. W każdym bądź razie nim się spostrzegłam był już piątkowy wieczór i czas na przygotowania do soboty minął.
No i pojechałam. Na miejscu byłam wcześnie? Hmm może nie tyle wczesnej porze. 
Z Damianem spotkałam się mniej więcej w połowie drogi do jego domu.. Gdy doszliśmy pod jego blok byłam totalnie stremowana.. Bałam się nowego.. W sumie nie potrzebnie, bo kiedy weszliśmy do niego to było już całkiem okej. Miałam okazję poznać resztę jego rodziny. (Siostrę poznałam sporo wcześniej). Mili ludzie.. No i nawet jego obsypywany złą sławą pies nie dał mi zbytnio popalić. To był dobry znak.. Przynajmniej dla mnie.. 

Po opisaniu jakże męczącego tygodnia i stresującego weekendu mogę wrócić do czasów w miarę bliskich, tj do tygodnia, zapoczątkowanego dniem 24.09, który zainicjował wielkie odliczanie do innego, najważniejszego w życiu kobiety dnia.  A mianowicie chodzi mi o 27.09.2012.- Datę, która na bardzo długo, o ile nie na zawsze zapisana zostanie w moim sercu. Dlaczego to tak ważna dla mnie data?? Hmm powtarzający się cyklicznie dzień 27 każdego miesiąca to dzień, który symbolizuje początek mojego związku.. Tak.. Nie wiem jakim cudem, ale jestem z Damianem już miesiąc i 1 dzień.. Bardzo szybko zleciał ten czas.. Nawet nie zauważyliśmy kiedy to przeleciało.. Nie zwróciłam uwagi na upływ dni (zwłaszcza w sobotę), może dlatego, że każda sobota była i jest najpiękniejszym, najbardziej wyczekiwanym i najlepiej zapamiętanym przeze mnie dniem tygodnia. W każdym razie minął miesiąc.. Oby było ich o wiele, wiele więcej.. Chcę żeby to trwało jak najdłużej.. Jak to mówią, dobrych rzeczy nigdy za wiele. : ) Nooo, ale tymczasem musimy jakoś z Damianem tą naszą miesięcznicę uczcić.. ; )