Kropki oznaczają brak pomysłu na tytuł. Nie pisałam przez dłuższy okres czasu, gdyż nie znalazłam ani chwili na odwiedzenie bloga.
Co u mnie słychać? W sumie nic wielkiego. Trochę się działo, jak to zwykle w życiu nastolatki bywa. Były i wzloty i upadki. Zdarzały się też neutralne rzeczy, które przyniosły negatywne doznania.
Ale może zacznę od początku. Tak więc: przez dwa tygodnie października nieźle chorowałam, czego skutkiem były drobne zaległości, które już nadrobiłam, na szczęście.
Noc filmowa, którą zorganizowaliśmy u Przemka wraz z Damianem, Marysią, Łukaszem i Kają wyszła moim zdaniem super. Oglądanie filmów do 3 w nocy jest fajne, aczkolwiek nie pobije to nocy filmowej, którą zrobiliśmy sobie z Damianem. Oglądaliśmy filmy do 5:30 w nocy. To było coś! ; D
Na początku listopada miałam badania... Tzn.. kreatyninę (badania krwi potrzebne do rezonansu magnetycznego) oraz sam rezonans magnetyczny. Pomiędzy tymi dwoma badaniami wypadł mi pogrzeb.. Przyszywanego dziadka, a jeszcze wcześniej pogrzeb syna znajomej.
Same złe rzeczy się ostatnio działy, ale nie rozpisuję się na ich temat.
A co teraz? Teraz walka o 6 na dziennikarstwie. xD Chyba idzie dobrze ;P
Noo nic kończę już. Do zobaczenie Miśkiii ;D
2 komentarze:
Nosek do góry, źle nie ma! :D
Uśmiech na twarz i zapomnieć o wszystkim co było nie cacy! :>
Hmmm :D Masz rację w sumie, ale czasem ciężko zapomnieć ;)
Prześlij komentarz